Popieram Kodeks Blogerów

Archive for the ‘Felieton’ Category

Jak kupiłem drugi raz to samo

wtorek, sierpień 11th, 2009

Jestem fanem krzyżówek z “Przekroju”. Są inne, niż wszystkie - wymagają nie encyklopedycznej wiedzy, ale sprytu, niestandardowego spojrzenia i bystrości. “Przekrój” to jedyna z dwóch gazet, którą kupuję (druga to “Press”), tylko ze względu na te właśnie znakomite krzyżówki oraz “Jolki”.

Dlatego tym bardziej ucieszyłem się, że tygodnik przygotował specjalny dodatek wyłącznie z krzyżówkami. Idealna rzecz dla mnie - naiwnie pomyślałem.

Naiwnie, bo powiedzcie mi szczerze - czy obejrzawszy poniższą reklamę:



domyślelibyście się, że w dodatku specjalnym są krzyżówki, które… już były? I to nie żeby jakieś archiwalne, sprzed 20 laty, ale ostatnio drukowane. Kupiłem ten dodatek i okazało się, że wszystkie całkiem niedawno rozwiązałem. Nie chodzi o to, że 4,49 zł w błoto poszło, ale o zawód, jaki mnie spotkał, gdy z kawą i długopisem usiadłem sobie z wieczora przy stoliku.

Myśląc, że może komuś w redakcji się pomyliło i wlał nie te krzyżówki co trzeba, napisałem do nich. Po kilku mailach bez odpowiedzi odpisano mi wreszcie, że to, cytuję: “celowe dzialanie, gdyz czytelnicy czesto pytaja, gdzie moga znalezc archiwalne wydania. Zreszta piszemy, iz jest to zbior “przekrojowych lamiglowek”.” Niezłe.

W sumie może i dobry sposób na zarobek w ciężkich, kryzysowych czasach. Ale ja się rozczarowałem.

Odpowiedź na odwieczne pytanie: ile wziąć za robotę?

środa, marzec 4th, 2009

Wyobraźcie sobie takie zlecenie: przygotować “od zera” kompletną makietę czasopisma. Opracowanie wszystkiego - jedynka, nagłowki, body, ramki, cytaty, edytoriale, reklamy itd. Do tego wyraźne zróżnicowanie części. Oczywiście grafiki i zdjęcia. Zakup praw, czcionek itd. Czasopismo grube - grzbiecik nawet do kilkunastu milimetrów. Zleceniodawca duuuuuży - wielka instytucja. I to nie wszystko: oferta ma zawierać trzy (!) różne makiety - do wyboru przez zleceniodawcę. A po wyborze jeszcze przygotowanie “zerowego” numeru.

Ładne zlecenie, prawda? Można się “twórczo” wyżyć.

Ale co z tego, skoro niechcący dociera do mnie informacja, że już nieaktualne, bo ktoś zgodził się zrobić takie 3 makiety za… 600 zł.
Niech ta informacja przyda się wszytkim, którzy nie wiedzą ile należy brać za robotę.

AppStore: w zasadzie niewiele

niedziela, lipiec 20th, 2008

Odkąd mam iPoda Touch wydawało mi się, że byłby z niego świetny podręczny szkicownik, do rysowania spontanicznie wymyślonych projektów graficznych. Stoi człowiek w korku albo kolejce na poczcie, i nagle - olśnienie! I zamiast szukać kartki i ołówka, wyciąga tylko łapę w kierunku iPoda i naprędce szkicuje zarys, żeby następnie w pracy przełożyć go na duży monitor używając Photoshopa czy co tam kto woli.
I dlatego czekałem na AppStore. Ale się rozczarowałem. Przynajmniej do tej pory nie ma fajnego programu do robienia podręcznych szkiców. Większość to zwykłe zabawki do malowania wąsów na zdjęciach. Jedyna - wg mnie - aplikacja, która dobrze rokuje, to No. 2 firmy LintLabs. Jest to właściwie wirtualny ołówek z gumką, i w sumie nic więcej mi nie potrzeba. Oczywiście trzeba przyzwyczaić się do jego ergonomii, ale po paru próbach udało mi się cośtam narysować. Zaletą jest możliwość powiększania kartki, co pozwala na rysowanie drobnych szczegółów. Program może się fajnie rozwinąć, bo producent zapowiedział dodanie nowych funkcji, w tym nowych przyborów do rysowania. Ciekawe, czy update będzie za darmo?


A w ogóle to szkoda, że jest taki mały wybór programów do rysowania. Prawdę mówiąc wydawało mi się, że takowych będzie najwięcej, bo ekran dotykowy aż prosi się, żeby po nim rysować paluchem.
Kończąc na wesoło: jaki jest Waszym zdaniem najgłupszy program z AppStore? Ciekaw jestem waszych opinii :)

O lataniu felietonik

poniedziałek, lipiec 7th, 2008

Niedawno, gdy zdarzyło mi się lecieć samolotem, przez chwilę zastanawiałem się, czy nie wziąć na pokład mojego wysłużonego Powerbooka. Ale w końcu zrezygnowałem. Nie będę - myślę sobie - pozować na pracoholika, który nie może się oderwać od klawiatury nawet w podróży. Poza tym i tak pewnie zaleję go kawą, więc po co ryzykować. No i darowałem sobie.

Potem, w trakcie podróży, zauważyłem, że wszyscy moi współpasażerowie z laptopami używają ich wyłącznie do gry w pasjansa! Serio! Po starcie aeroplanu, gdy tylko zgasną lampki oznaczające zakaz używania gadżetów elektronicznych, pasażerowie wyciągają swoje IBMy lub Toshiby i odpalają Solitaire’a. Tak sobie przez chwilę pomyślałem, że iPody lepiej by się sprzedawały, gdyby reklamować, że można na nich odpalić tę zacną grę. Wielu by się przesiadło z tych ciężkich i niewygodnych laptopów.

W trakcie przesiadki na lotnisku gdzieś w środku Europy, moje wprawne i wścibskie oczy wypatrzyły dziewczynę, która miała w plecaku ślicznego białego Macbooka. Niestety - nie włączała go. W każdym razie przypominam, że na Maka też jest pełno darmowych klonów Solitaire - ot choćby ten.

“Jabłuszko” dojrzewa

niedziela, czerwiec 15th, 2008

Z uwagą i sympatią przyglądam się rozwojowi magazynu Moje Jabłuszko, miło mi jest zatem przyznać, że ostatni, szósty już numer MJ, wyjątkowo mi się podoba. Z doświadczenia wiem, że zebrać materiały a potem poskładać je do kupy na prawie stu stronach, jest trudno, a ekipie MJ udaje się to całkiem nieźle. Nie wnikam, czy autorzy robią to dla pieniędzy, czy też z miłości do Apple - w każdym razie zasługuje na uznanie praca, którą wkładają w produkcję pisma. Bardzo bym chciał kupować je w kiosku, bo brakuje mi magazynu, który mógłbym czytać w wannie (tak, czas się przyznać do tego niezbyt eleganckiego nawyku). Może się doczekam wersji drukowanej? W każdym razie zebrało mi się na napisanie krótkiej recenzji ostatniego numeru. (more…)

Obyś był grafikiem komputerowym

czwartek, maj 29th, 2008

Naszło mnie znowu na przemyślenia. Otóż wyszło tak w życiu, że zostałem grafikiem komputerowym. Szkoła, studia, hobby, potem praca w jednej, drugiej, trzeciej i kolejnej firmie… wszystko szło w tym właśnie kierunku. Cieszę się z tego. Fascynuje mnie grafika, fotografia, typografia, kolory, kształty, wszystko, co określa się niezbyt ładnym słowem “dizajn”. Lubię swoją pracę. Udział w wielu przedsięwzięciach, inicjatywach, projektach, konkursach - to wszystko nauczyło mnie pokory i dało świadomość, że uczyć się zawodu będę przez całe życie. A tu co chwila nowe media, nowe pomysły, nowe możliwości. I dobrze. Przynajmniej nie będę się w życiu nudzić. Jeśli pracujecie w tym zawodzie, to pewnie macie podobną historię, prawda? (more…)

Stan magazynowy: brak

poniedziałek, maj 5th, 2008

Trochę ponarzekam. Tak się złożyło, że musiałem w pracy zorganizować nowe stanowisko DTP. Potrzebowałem Apple Cinema Display 23” oraz Adobe CS3 Design Standard PL, oczywiście na Maka. Po obdzwonieniu warszawskich iSpotów, Cortlandu i chyba wszystkich możliwych dystrybutorów i resellerów w okolicy, okazało się, że nie można tego kupić - trzeba zamówić i czekać. Od tygodnia do prawie miesiąca. Na Boga, przecież nie chodzi o Maybacha! Co się dzieje w tym kraju? Tyle firm ma to w cennikach, a jak trzeba kupić, to nie ma? Eh…
Miłym akcentem było tylko to, że w iSpocie Galeria Mokotów odpisują rzeczowo na pytania zadane przez iChat. Pozdrowienia dla tamtej ekipy.